Wspólne zdjęcie uczestników seminarium pod karczmą Ochodzita na przełęczy Koniakowskiej
Jedną z kultywowanych przez studentów kierunku
dyplomowania Mechatronika tradycji jest wyjazdowe Seminarium Dyplomowe.
Tradycja wymaga, aby również lokalizacja spotkania była stała. 2 czerwca
2006 roku grupa studentów piątego i czwartego roku Wydziału Elektrycznego wraz
z opiekunem dr inż. Wojciechem Burlikowskim dotarła do pizzerii U Kruka
w Koniakowie.
Po obiedzie, wszyscy zebrali się w pokoju gościnnym na luźne rozmowy
o tematyce mechatronicznej. Dojeżdżający uczestnicy, po zakwaterowaniu,
przysiadali się i przyłączali do dyskusji. Debata trwała do późnych godzin
nocnych, a ostatni „twardziele” poszli spać po pierwszej w nocy. Rano było
dobre śniadanie i chwila czasu dla siebie. Czekaliśmy z oficjalnym rozpoczęciem
seminarium na Profesora Krzysztofa Kluszczyńskiego. W międzyczasie w jadalni
został przygotowany laptop i ekran.
Profesor uroczyście otworzył Seminarium
Dyplomowe i dyplomanci kolejno prezentowali swoje prace — dotychczasowe postępy
i osiągnięcia oraz plany dalszych działań. Tematyka była przeróżna, od różnego
rodzaju robotów, takich jak „oktapod” (ośmionożny robot, przypominający pająka),
czy „robot-małpa”, który potrafi chodzić po drzewach, po prace o charakterze
czysto inżynierskim — takie, jak badanie własności silników. Dużo prac
podejmowało tematykę zastosowań sterowników programowalnych PLC SIMATIC 300
firmy Siemens. Po każdej prezentacji była dyskusja, w której padały liczne
pytania. Były też porady i podpowiedzi, dotyczące kierunków dalszego
prowadzenia pracy, jak również sposobu prezentacji. Ostatnie słowo należało
do Profesora.
Istotą wyjazdowych Seminariów jest długa i swobodna dyskusja
Po blisko dwugodzinnej debacie naukowej przyszła
pora na inne przyjemności. Wpierw obiad, a po obiedzie wybraliśmy się, mimo
niesprzyjającej pogody, na wycieczkę. Pogoda była typowo „barowa”, nas to jednak
nie zraziło i wytyczyliśmy szlak przez pobliską malowniczą górę Ochodzitą.
Na jej szczycie zostaliśmy zaskoczeni. Okazało się, że nasz Profesor jest
nie tylko wybitnym naukowcem, ale i przewodnikiem górskim. Dowiedzieliśmy się,
że ta niewielka góra, na której stoimy, to europejski wododział, pomiędzy
zlewiskiem morza Bałtyckiego (źródła Olzy i Soły), a zlewiskiem morza Czarnego
(dopływy Orawki i Złagu). W końcu dotarliśmy do karczmy. Tam, przy grzańcu,
toczyły się przeróżne dyskusje, a zabawa rozkręciła się na dobre, gdy zaczęła
grać góralska kapela. W drogę powrotną udaliśmy się już szosą. U Kruka czekał
na nas rozpalony grill. My jednak najpierw musieliśmy skończyć
nasze Seminarium.
Szczególne zainteresowanie wzbudziła konstrukcja robota wspinającego się po słupach
Po zakończeniu części naukowej zeszliśmy
na pysznego grilla. Po kolacji udaliśmy się na zasłużony odpoczynek. Niedziela
była dniem podsumowania i pożegnania. Na zakończenie każdy powiedział kilka słów
o swoich wrażeniach. Zadowoleni, napełnieni nowymi siłami i wiedzą
porozjeżdżaliśmy się do domów — część pociągiem, a część samochodami.
Mam nadzieję, że tradycja przetrwa i za dwa semestry obecny czwarty rok będzie
miał znów okazję zaprezentować swoje prace podczas wyjazdowego górskiego
Seminarium Dyplomowego.
Należy podkreślić, że tak szeroki udział
studentów w wyjazdowym seminarium dyplomowym stał się możliwy dzięki życzliwości
Dziekana Wydziału Elektrycznego prof. Lesława Topór-Kamińskiego.
W tym roku poziom prezentowanych prac
dyplomowych stał na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że za rok
będzie podobnie.
Marek Kciuk