FlagaEnglish Start Strona główna 2012-05-17     Tydzień parzysty
 

Ultima Thule 2008. Wyprawa studentów Wydziału Elektrycznego z 50 Harcerskiej Drużyny Wodnej z Chorzowa na Islandię zakończyła się sukcesem.

„Zostaliśmy sprawdzeni. Ocean dał nam w kość. Na koncie mamy wiele rejsów morskich, ale z każdym następnym człowiek nabiera coraz większej pokory. Z żywiołem nie ma żartów. Są sytuacje, o których kapitan nie mówi załodze, sytuacje, na które człowiek nie ma wpływu. Bezpieczeństwo ludzi zawsze jest jednak najważniejsze.” Tomasz Szromek, organizator wyprawy, etap II.

Podzieliliśmy się na trzy etapy, trzy cele. Pierwsza grupa wypłynęła z początkiem sierpnia. Jacht S/Y Bonbon ze Szczecina zmierzała w kierunku norweskiego Bergen. Po drodze załoga zahaczyła m.in. o Kopenhagę i Goeteborg. Morze Bałtyckie ich nie rozpieszczało. Trafili na sztorm. Wiało 8 w skali Beauforta

„Islandia jest niesamowita, magiczna, różnorodna i dzika. Góry, lodowce, wielka przestrzeń, gorące źródła, a za chwilę pustynia. To kraj kontrastów i niespodzianek.” Grzegorz Szymański, etap II

Zanim wyruszyliśmy musieliśmy usunąć awarię steru. Ta prowizoryczna naprawa z czasem dała o sobie znać. Po dopłynięciu do Lervick (Szetlandy) mieliśmy dwa dni odpoczynku który wykorzystaliśmy na lekkie naprawy oraz zwiedzania miasta. Podjęliśmy decyzje ze płyniemy na Wyspy Owcze żeby uciec przed sztormem który czekałby nas gdybyśmy od razu płynęli na Islandie. Przed samymi wyspami owczymi po 1,5 dniach żeglugi dopadł nas sztorm (niektórzy mocno go odczuwają. Oddają Neptunowi, co jego.) o prędkości wiatru do 44 węzłów(prawie 90km/h) ale daliśmy rade schować się przed głównym sztormem gdzie wiatr miał osiągać 10 B. Po pobycie na Wyspach Owczych wypłynęliśmy w kierunku naszego celu czyli Islandii gdzie czekały na nas wypożyczone samochody. Wiatry okazały się jednak korzystne. Czas mieliśmy dobry, 400 mil morskich w trzy doby. 28 sierpnia ujrzeliśmy brzegi Islandii, pojawiły się rysy fiordów, pierwsze wodospady, wszyscy wyciągnęli aparaty, nie mogli się nacieszyć tym pięknym widokiem. Jak po takim czasie człowiek widzi ląd, to zastanawia się, czy to nie fatamorgana – śmieję się Tomasz Szromek. – Zobaczyłem Islandię to poczułem, że osiągnąłem, dzięki pomocy ludzi, którzy byli ze mną, wymarzony cel. Pracowaliśmy na to przez rok, z perspektywy czasu oceniam, że było to bardzo duże przedsięwzięcie, ale się udało. Neptun chciał, byśmy dopłynęli – dodaje.

Na wyspę dotarliśmy przed planowanym terminem. Jednak i tu dopadł nas silny wiatr. Pojawił się problem z cumowaniem jachtu. Zostawienie go samego było niebezpieczne. Ktoś musiałby go pilnować, a tym samym zrezygnować z podziwiania uroków wyspy. Pomogli miejscowi – To bardzo miłe społeczeństwo – przyznaje Tomasz Pacocha. Jacht zacumowaliśmy w maleńkim, osłoniętym od fal, porcie - Seydisfjordur. Załoga mogła porządnie zjeść, odpocząć i zacząć zwiedzanie.

Cztery doby zwiedzania. Kierowcy mieli wielką radochę mknąc po tamtejszych szutrowych drogach, zobaczyliśmy naprawdę wiele. Ogromne wrażenie zrobiły na nas niesamowite wodospady – mówi A. Bartkowiak.

Inaczej płynie się do celu, inaczej wraca. Podczas powrotu przeskakiwało nam koło sterowe. Na jednej z wacht zrobiło koło fortuny, dostaliśmy falą w burtę. Jacht zrobił przechył, 80-90 stopni. Byliśmy przerażeni, ponieważ wszystko powypadało a ja sam prawie spadłem z koi z wysokości prawie 2m.

Na rumplu awaryjnym przepłynęliśmy prawie 2 tysiące mil. Ale to nie była jedyna techniczna niespodzianka jaka nas zaskoczyła, popsuł się grot i jego refpatent. W drodze powrotnej na Wyspach Owczych poznaliśmy Joelle i Janusza Kurbielów, naukowców oraz weteranów polarnych rejsów. Po zanalizowaniu map i prognozy pogody zdecydowaliśmy, że płyniemy i jak będzie trzeba będziemy się sztormować, potem okazało się, że decyzja była słuszna. Do dziś moglibyśmy czekać na korzystne wiatry, sztorm przypłaciliśmy m.in. dwoma zerwanymi żaglami. Nie wspominając o braku odpoczynku. Walki na dziobie nie da się opisać(Grzegorz mocował dodatkowy sztag na dziobie przez ponad dwie godziny). Fale przykrywały jego co chwile, załogę co pewien czas gdy nadchodziła większa fala . Do Szetlandów dopłynęliśmy po czterech dobach, niemal trzy razy dłużej niż w drodze na Islandię. – Wszystkie rzeczy mieliśmy mokre. Tylko, żeby przygotować się do dalszego płynięcia uzbierało się odzieży na 12 pralek – wspomina A. Bartkowiak. Po 4 dobach sztormu załoga była pełna wiary. – Pomyśleliśmy, że musiało się wydmuchać, ale jak zobaczyłem prognozy, to się popłakałem – mówi T. Szromek. Miało wiać 8. I wiało.

W czwartej dobie sztormu Ania, jedyna kobieta na jachcie, miała urodziny. Obudzilibyśmy ją przed 4 rano. – wykrzyczeliśmy „Wszystkiego najlepszego. Ania twoja wachta.” Do Bergen wpłynęliśmy w słońcu, cali przemoczeni ale szczęśliwi. III etap był sfeminizowany, 5 dziewczyn. Z 9 osób, 6 po raz pierwszy żegluje na morzu. – Mieliśmy doświadczonych oficerów. Ekipa szybko się zgrała. Było bardzo sympatycznie. Mieliśmy cudowną pogodę, przyjechałam opalona – uśmiecha się Stanisława. Ekipa zwiedza duńskie Skagen, w tym najdalej wysunięty na północ przylądek, gdzie łączą się ze sobą Morze Północne z Bałtykiem. W porcie popsuł się GPS. Dalej płynęliśmy bez nawigacji elektronicznej. - Do łask wróciła stara mapa – mówi Stanisława. Trasa ulega drobnym zmianom. Żeglarze zahaczają o Anholt i Helsingor, gdzie obowiązkowo odwiedzają zamek Hamleta. – Warunki pogodowe nam sprzyjały. Wiatr przeważnie wiał z przodu. Jacht zdaliśmy dzień wcześniej.

Znamy się, przeżyliśmy niejeden rejs. Wyprawa na Islandię pokazała jednak nowe oblicze tej znajomości. Pokazała, że na kimś można polegać bardziej lub mniej. Kiedy człowiek zaczyna myśleć nie o grupie, tylko o sobie, to przekracza pewną granicę. Tomasz Szromek, II etap.

Harcerze z 50. Harcerskiej Drużyny Wodnej „Drakkar” przepłynęli ponad 5 tys. mil, spędzili w morzu ponad 700 godzin. Patronat honorowy nad wyprawą objął Marszałek Województwa Śląskiego oraz Prezydent Miasta Chorzów oraz Wydział Elektryczny Politechniki Śląskiej

Grzegorz Szymański

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

Miniatura obrazu

 

© 2004 – 2012 Politechnika Śląska, Wydział Elektryczny    Webmaster/Administrator: Andrzej Piechocki